W ostatnim tygodniu lutego wybraliśmy się z Łysym do Austrii, żeby powspinać się na lodospadach. Trafiliśmy wprawdzie na odwilż, ale rejon rozpoznaliśmy i dziaby parę razy w lód wbić się udało.
Pierwotnie zaplanowany mieliśmy wypad do Chamonix, jednak kiepskie prognozy i słabe warunki lodowe w ścianach zdecydowały, że postanowiliśmy pojechać do Austrii i sprawdzić jedną ze słynniejszych dolin, jeśli chodzi o wspinanie lodowe, a mianowicie Gastein.
Po około 10 godzinach jazdy dotarliśmy do celu, czyli miejscowości Bad Gastein. Ta okazała się kurortem narciarskim, w którym znalezienie noclegu w rozsądnej cenie wydawało się po prostu niemożliwe. Wszystkie hotele oferowały noclegi za kilkadziesiąt euro od osoby, a okoliczne pensjonaty to z kolei koszt rzędu 25-30 euro. Żadnych schronisk, ani miejsc biwakowych w okolicy nie widać... Jakoś sobie jednak radzić musieliśmy i niech symbolem naszej skuteczności w tym temacie będzie nocleg w Euro Youth Hotel & Krone za 18 euro. Ze śniadaniem:) Jeśli ktoś nas przebije to stawiamy piwo!
Co do samego rejonu to lodospadów jest zatrzęsienie. Jednak odwilż, na którą trafiliśmy spowodowała, że lodospady właśnie się trzęsły i na naszych oczach waliły. Co chwila niósł się po dolinie huk kolejnego urywającego się sopla albo calego lodospadu. W tej miłej scenerii skupiliśmy się na lodospadach najlepiej wylanych, które oferowały w miarę bezpieczną wspinaczkę.
Z pogodą i warunkami (lody spływały wodą) szczęścia nie mieliśmy, świadczy o tym też fakt, że przez cały pobyt spotkaliśmy tylko jeden wspinaczkowy zespół. Co do samej cyfry to udało nam się przejść dwa lodospady (w tym jeden dwukrotnie różnymi wariantami) oraz zaliczyliśmy dwa razy wycof na mocnym WI 4. No coż, wyjazd miał dla nas charakter mocno edukacyjny - zarówno co do logistyki wyjazdu, jak i samej taktyki i techniki wspinania w trudnym lodzie. Otworzyliśmy jednak dla klubu nowy rejon (bo chyba nikogo z Gawry przed nami tam nie było) i z pewnością do Gastein wrócimy, mam nadzieję, że w szerszym składzie.
Kłopoty techniczne z obsługą strony spowodowały, że ten news dopiero po kilku długich tygodniach ukazuje się na klubowej stronie. A szkoda, bo chłopaki naprawdę fajnie powspinali się w tym roku w masywie Mont Blanc.