|
Jesienią 1999 roku przy okazji
udziału w wyprawie Ryszarda Pawłowskiego na
górę zwaną PUMORI, zjawiliśmy się wspólnie
z Sylwią Bukowicką w Kathmandu 2 tygodnie
wcześniej
 |
|
Planowaliśmy w tym czasie
zaaklimatyzowac się przed samą wyprawą
na jednym z trekingowych szczytów pod
nazwą ISLAND PEAK, przez tubylców
zwanym IMJA TSE . Ten Ładny szczyt leży
dokładnie pod południową ścianą
Lothse . Do bazy położonej na
wysokości 5.070 m dotarliśmy po 5
dniach karawany, która składała się z
jednego tragarza niosącego nasz wór ze
sprzętem i żywnością oraz naszej
dwójki.( Wynajmując tragarza w dolinie
Solo Khumbu musimy się liczyć z
wydatkiem ok. 10 $ za dzień. Waga
ładunku nie powinna przekraczać 30
kg).Pierwszego dnia pobytu na bazie
spotkaliśmy trzech trekkersów z
Hiszpani, kórzy właśnie schodzili w
dół nie osiągając wierzchołka.
Następnego dnia zostaliśmy na bazie
sami. W obawie przed złodziejami
postanowiliśmy wejść na Islanda w
jeden dzień chowając cały dobytek w
kamieniach pobliskiej moreny. |
W czwartek idziemy na rekonesans
do obozu pierwszego, ale jak się wkrótce
okazuje zamiast 5 godzin podejscie zajmuje nam to
tylko 2,5 godziny. Podchodzimy jeszcze tego
samego dnia na wys ok. 5.700. Nastepnego dnia
wychodzimy z bazy o świcie, po dwóch godzinach
marszu mijamy obóz I by po następnych 4
godzinach stanąć na wierzchołku Island Peak-u.
Jast bardzo ciepło, ale pogoda dotychczas bardzo
ładna zaczyna się psuć. Robimy parę fotek na
wierzchołku i rozpoczynamy zejście. Po trzech
godzinach dochodzimy do naszej bazy pełni
niepokoju o nasz cały pozostawiony dobytek.
Szczęście i tytm razem nas nie opuszcza.
Wszysko jest na swoim miejscu tak jak
zostawiliśmy to wychodząc rano.
|