|
|
WSPINACZKOWY SYLWESTER W MAROCCO |
||
|
Autor : Jarek Woćko Rejon : Wąwóz Todra , Okolice Tafraout Data wyjazdu: 18-12-2001 Data powrotu: 15-01-2002 Skład
wyjazdu: |
|||
| TODRA:
Pomysł naszego "zimowego" wyjazdu do Maroka zrodził się po kolejnym Sylwestrzespędzonym w Morskoocznym schronie. Tym razem postanowiliśmy nie zdawać się na łaskę pogody i pojechać w miejsce gdzie opady zdarzają się rzadko a opady śniegu - nigdy. Jak się okazało był to bardzo trafny wybór bowiem Polsce śniegu w tym roku zima nie poskąpiła. Na podstawową działalność w Todrze poświęciliśmy 16 dni. Samo rozpoznanie wszystkich rejonów wspinaczkowych i zrobienie w każdym z nich po kilka dróg zabiera około tygodnia. Po tym czasie palce domagają się odpoczynku. Trzy dniowy rest na poznanie pustyni - ( Erg Chebbi ) w okolicy wioski Merzuga jest chyba najlepszym pomysłem.
Po powrocie z pustyni życie wróciło w czubki naszych palców. Robiliśmy jeszcze trudniejsze drogi. Niestety najlepszy z nas Daniel ciągnąc zbyt mocno z faka zrywa sobie ścięgno. Na tym wyjeździe pozostanie mu tylko kibicowanie. Aby jakoś zaakcentować nowy rok 2002 postanowiliśmy zostawić w Todrze ślad po sobie. Wybór padł na ścianę Elephanta. Zrobiliśmy na niej prawie wszystkie drogi ale brakowało nam tam przejścia "środkiem trąby" Jeden dzień zajęło nam ospitowanie trąby. 1 stycznia 2002 roku razem z Pływakiem prowadzimy kolejno RP ELEPHANT DIREKT wyceniając ją na 7 a. PATRZ ŚCIANA ELEPHANTA Aktualnego przewodnika po rejonie w chwili obecnej nie ma. Stary - francuski wydany w 1998 dawno się już zdeaktualizował. Aby się zorientować we wszystkich nowościach, należy odwiedzić parę hoteli w dolinie i przejrzeć tamtejsze książki wspinaczkowe. Po zrobieniu nowej drogi warto zostawić po sobie jakiś ślad w postaci opisu. TAFRAOUT: – urokliwe miasteczko w samym środku Antyatlasu ok. 200 km. na południowy – wschód od Agadiru. - PATRZ MAPA
Rejon szczególnie polecany dla ludzi obdarzonych dużą wyobraźnią. Fotografujący znajdą tu setki skał o fantastycznych kształtach. Podobne formy widziałem dotychczas tylko na „ Capo di Testa „ w Sardynii. Efekt wizualny jest jeszcze większy w dni słoneczne, a tych tu nie brakuje. Nad piękną doliną Ameln pieczę sprawuje lew spoglądający ze skalnego zbocza, dobrze widoczny w południe z tarasu hotelu Tafraoute, w którym zamieszkaliśmy. Około 10 km. na południe od miasta mijając „Kapelusz Napoleona” możemy dotrzeć w bardzo osobliwe miejsce tzw. Malowane skały. W 1984 roku belgijski „artysta” wymalował farbą w sprayu grupę kamieni o przedziwnych kształtach. Może wtedy była to sztuka przez małe „s”, ale dzisiaj widok łuszczącej się niebieskiej farby pokrywającej wspaniały krajobraz skalny delikatnie mówiąc jest niesmaczny. Wyobraźcie sobie Sukiennice w Sokolikach pomalowane na jasnoniebieski kolor w czerwone łaty. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że „artysta” musiał być pod wpływem wszechobecnego w Marokko kifu. Samo wspinanie w tym skalnym raju nie jest już takie przyjemne. Mimo fantastycznego krajobrazu, gruboziarnisty granit bardzo skutecznie zdziera palce a jakiekolwiek omsknięcia z bulderu kończą się krwawo – sprawdzone !. Rejon ten jest bardzo rozległy i do tej pory słabo wyeksplorowany . Dróg ospitowanych jest ok. 20. Trudności orientacyjne potęguje brak jakiejkolwiek dokładnej mapy tak dużego rejonu – 8 x 15 km. Wciągu 3 dni pobytu w Tafraout przeszliśmy ok. 25 dróg, z czego ok. 20 nowych. Na wyższych skałach wieszaliśmy wędki i obrywaliśmy luźne płyty skalne. W obecnej chwili brak jest jakiejkolwiek dokumentacji wspinaczkowej, pomijając parę artykułów w magazynach hiszpańskich. Nie dajmy się zwieść pozorom. W samym Tafraout
nie uzyskaliśmy żadnych konkretnych informacji o wspinaniu. Odwiedziliśmy
ok. 5 miejsc gdzie miano nam jej udzielić, ale zawsze kończyło się tak
samo, to znaczy na sprzedaży dywanów lub innych bibelotów. Znów byliśmy
naiwni. Lokalni przewodnicy podający się za wspinaczy prowadzają grupy
zachodnich turystów pomiędzy skałami, połączone z wciskaniem
naiwniakom berberyjskich „handikraftów”. Myślę, że rejon
ten czas świetności ma jeszcze przed sobą. Hektary dziewiczych bulderów
czekają na swych pogromców.
Więcej zdjęć z wyjazdu w GALERII |
|
|
|
||
|
||
|
||
|
||
|
|
||